Model biznesowy jest podobny do reCAPTCHA. Ludzie, którzy mają pracę tłumaczeniową i nie chcą za nią dużo płacić, przesyłają swoje treści (stąd wpływ na branżę tłumaczeń), a tłum tłumaczy je dla nich.
Oto cytat z warunków Duolingo, zgodnie z paragrafem 10. Prawa własności do treści usługi i danych dotyczących aktywności:
„... Między tobą a Duolingo wszystkie dane i informacje wygenerowane z twojego dostępu i korzystania z dokonanych działań edukacyjnych dostępne w lub za pośrednictwem Usługi, w tym przetłumaczone treści generowane przez Ciebie (łącznie „Dane o działalności”) należący wyłącznie do Duolingo i nie będziesz mieć żadnego prawa do korzystania z takich Danych Aktywności, z wyjątkiem przypadków wyraźnie dozwolonych w niniejszych Warunkach i warunki. Korzystając z Usługi, użytkownik przenosi na Duolingo wszelkie prawa, tytuł i odsetki, w tym wszelkie prawa własności intelektualnej lub prawa własności, do Danych Aktywności. Wszelkie prawa Duolingo lub jego licencjodawców, które nie są wyraźnie przyznane w niniejszych Warunkach, są zastrzeżone dla Duolingo i jego licencjodawców. ”
Więc wykonujesz pracę, przypisujesz wszystkie prawa do swojej pracy firmie, która jest teraz ich właścicielem i może robić z nimi, co tylko zechce, i nie masz nic do powiedzenia na temat tego, jak, gdzie i czy twoje tłumaczenie jest używany (wyobraź sobie, że Twoja praca kończy się na stronie internetowej, która ma problemy etyczne / prawne, lub po prostu stronie internetowej, której się sprzeciwisz, ale podczas tłumaczenia nie wiedziałeś, że ten fragment tekstu jest częścią to). Przeczytaj więcej na temat tego naśladownictwa w Internecie, są tam informacje i prawdziwe zamiary zarabiania na tym projekcie. Sam brak przejrzystości przez firmę co do tego, co dzieje się z przetłumaczoną pracą (podobnie jak reCAPTCH w których te informacje nie są tak naprawdę, jak nazwałbym dostępne lub przejrzyste), wystarczy, żebym został z dala. Po tym, jak ludzie zdigitalizują treść w reCAPTCH (wielu nie zna prawdziwego wykorzystania tego mechanizmu), z których część jest teraz odsprzedawana, teraz nadszedł czas, aby przetłumaczyć sieć, wykorzystując naiwny charakter tłumu, maskując prawdziwe wykorzystanie pod dobrze spreparowanym i przemyślanym szumem i PR, a następnie, we właściwym czasie, wykorzystaj to i co zostanie zrobione, nadszedł czas, aby przejść do następnego nowego dużego projektu (crowdsourcing), ostatecznie dostanie coś za nic, a następnie odsprzeda go temu samemu tłumowi, który przyczynił się do jego powstania kreacja.
Istnieje ogromna różnica między pracą wolontariacką z ważnego powodu, pomagając organizacji non-profit i zapewniając bezpłatną pracę organizacji non-profit.
Ludzie łatwo kuszą w tych dniach szumem i innymi rodzajami manipulacji, i chociaż każdy ma prawo do swojej opinii i tak jest z pewnością swobodny udział w każdej czynności prawnej, istnieją również (lub przynajmniej powinny) względy moralne i etyczne. Myślę, że ludzie muszą być bardziej świadomi i edukowani na temat całego trendu crowdsourcingu.
Moim zdaniem całe pojęcie crowdsourcingu jest niemoralne. Nikt nie zgłosiłby się na ochotnika do pracy w organizacji non-profit, nazywa się to pracą i ludzie oczekują, że dostaną za to wynagrodzenie. Ale kiedy jest w Internecie i nazywa się crowdsourcingiem lub jakimkolwiek innym dobrze przemyślanym tytułem, ludzie tak bardzo rzucają się na przyczynić się, być częścią szumu i mieć coś do powiedzenia na temat coolera lub w mediach społecznościowych wybór. Nie rozumieją czasem, że przyczynianie się do tego trendu oznacza tylko, że wcześniej czy później a podobny projekt zaszkodzi ich stabilności pracy i nie będzie już fajniejszego do zebrania i rozmowy na około .
Właśnie o to chodzi.
To nie jest darmowa oferta. Na początku może to wyglądać, ale tak nie jest. To jak chodzenie do pracy w kancelarii za darmo. W zamian zdobędziesz duże doświadczenie, poznasz system prawny, może nawet zrobisz połączenie lub dwa, ale pod koniec dnia firma prawnicza spienięży twoją pracę i prawdopodobnie będzie dla nich warta więcej niż wartość tego, czego się nauczyłeś, jeśli spróbujesz użyć jej do stworzenia dochód.
Ale podstawowymi kwestiami są moralność i etyka. Gdyby nie ten projekt, przedstawiłbyś się jako tłumacz i zaoferowałbyś swoje usługi tłumaczeniowe płacący klienci (i możesz zamienić „tłumacz” na „programista”, „projektant” i inne podobne zawody)?
Nie tylko uczestnictwo w takich projektach szkodzi profesjonalistom z tych dziedzin, ale także ktoś tam płacący w przypadku usługi świadczonej im przez osoby niekoniecznie wykwalifikowane, niektóre nie mają nawet podstawowych umiejętności. Ze względów moralnych jestem bardzo niewygodny z tym pomysłem.